Wielkanocny pacierz

Wielkanocny pacierz

wielkanoc1Nie umiem być srebrnym aniołem
ni gorejącym krzakiem,
tyle Zmartwychwstań już przeszło,
a serce mam byle jakie.

Tyle procesji z dzwonami,
tyle już alleluja,
a moja świętość dziurawa
na ćwiartce włoska się buja.



Wiatr gra mi na kościach mych psalmy,
jak na koślawej fujarce,
żeby choć papież spojrzał
na mnie - przez białe swe palce.

Żeby choć Matka Boska
przez chmur zabite wciąż deski,
uśmiech mi Swój zesłała
jak ptaszka we mgle niebieskiej.

I wiem, gdy łzę swoją trzymam
jak złoty kamyk z procy,
zrozumie mnie mały Baranek
z najcichszej Wielkiej Nocy.

Pyszczek położy na ręku,
sumienia wywróci podszewkę,
serca mojego ocali
czerwoną chorągiewkę


ks. Jan Twardowski