Kulig klasy 3 „B”

„Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła! Szczypie w nosy, szczypie w uszy. Mroźnym śniegiem w oczy prószy, wichrem w polu gna! Nasza zima zła!”, ale jak się okazuje nasza, sanocka zima wcale nie jest aż taka zła, bo w dniu 2.03.2018 r. pozwoliła uczniom klasy 3 „B” na przeżycie wyjątkowego i z pewnością niezapomnianego kuligu po Skansenie.

Dzieci od samego rana były bardzo podekscytowane i nie mogły usiedzieć w miejscu. Trudno się dziwić, skoro dla niektórych był to pierwszy prawdziwy kulig w życiu. Bo jak porównać kulig na zwykłych sankach z kuligiem na wielkich saniach, ciągniętych przez prawdziwe konie? Zresztą, nawet same konie wywoływały niemałe emocje.

Tak więc przed godziną 9 z wielkimi uśmiechami wybraliśmy się do autobusu, który czekał nieopodal szkoły i udaliśmy się do Skansenu, gdzie już czekały na nas koniki. Trzecioklasiści bez problemu wdrapali się na wysokie sanie i ruszyliśmy przed siebie, pomiędzy pięknymi, zabytkowymi budynkami, pomiędzy drewnianymi domami i cerkwiami. Zaś z drugiej strony, od strony lasów czekała na nas kolejna niespodzianka – dzieci na własne oczy, z bardzo niedalekiej odległości mogły zobaczyć… prawdziwego lisa. I choć momentami mieliśmy wrażenie, że konie się zmęczyły, bo szły bardzo powoli, szybko przekonywaliśmy się, że jednak siły mają wciąż sporo, bo co chwilę przyspieszały kroku.

Gdy skończył się kulig trzeba było ogrzać nieco zmarznięte dłonie przy ognisku, więc grillowanie kiełbasek było ku temu świetną okazją. Trzecioklasiści wykazali się ogromną samodzielnością i udowodnili, że znają zasady bezpiecznego zachowania się w takich sytuacjach.

Po wspólnym ognisku nastał czas na ostatni punkt wycieczki, mianowicie warsztaty kaligrafii. Podczas tych zajęć dzieci dowiedziały się, jak wyglądała nauka w dawnych czasach oraz czym wówczas pisano, bo z pewnością nie było wtedy „zmazywalnych” długopisów. Ale jak się okazuje, pisanie nawet gęsim piórem nie było straszne dla naszych uczniów. Pełni wrażeń wróciliśmy autobusem pod szkołę z rumieńcami na policzkach i radością w głosie. Będzie z pewnością co opowiadać rodzicom.

W końcu nie tylko dzieci przeżyły sporo miłych wrażeń, ale też zostali pochwaleni przez pracowników Skansenu, bo jak Panie same powiedziały „Takiej grzecznej i bezproblemowej grupy dawno w Skansenie nie było”. To był udany dzień!